Rozdział IV
Tego bym się nie spodziewała po Felix'ie... Ja mu zaufała w tak krótkim czasie, a on po prostu to zlewa i obściskuje sie z jakąś laską?!
OG zauważył moje załzawione oczy i rozmazany makijaż. Przytulił mnie, ale to nie trwało długo. Stwierdził, że musi coś z tym zrobić. Podszedł do niego.
- Felix, czy ty sobie jaja robisz?! Spójrz na Emme! Spójrz, co zrobiłeś!
- OG, ja nie... ja nie chciałem! To ona mnie pocałowała!
- Ona? A tak, Samantha. Nie pamiętasz co zrobiła?
- Przepraszam...
- Mi się nie tłumacz. Tłumacz się tamtej dziewczynie, która przez Ciebie płacze. - odszedł.
Podszedł ponownie do mnie tuląc do siebie jak najmocniej i mówiąc
- Emma, nie płacz już. To była Felixa. Jesteś cudowna, nie martw się tym dupkiem. Obiecuję Ci, że dostanie za swoje.
- Nie, OG. Ja to załatwię. Dziękuję, jesteś kochany.
Uśmiechnęłam się do niego przez łzy - odwzajemnił uśmiech. To cudowny chłopak i wspaniały przyjaciel. Felix ma szczęści, ze z kimś takim sie przyjaźni.
Felix POV.
Spieprzyłem! Czy ja zawsze muszę być takim dupkiem?
- Zadowolona jesteś?! Całujesz mnie i myślisz, że co? Może jeszcze chcesz do mnie wrócić!
- Haha Felix. Ty naprawdę myślisz, że znów mogłabym z Tobą być? Skoro ja nie mogę, to ona też nie może.
- I tu się grubo mylisz Samantha! Emma jest cudowna i na pewno nie zrobiłaby nigdy czegoś takiego jak Ty. Niedługo zobaczysz nas trzymających się za ręce.
Zamilkła. Ta zdzira nareszcie się zamknęła i odeszła. Muszę jak najszybciej iść do Emmy i jej to wytłumaczyć.
Emma POV.
Ja zaczęłam już do niego coś czuć. Po trzech dniach poczułam, że to ten. Zawsze musi się coś spieprzyć, prawda?!
Podbiegł do mnie.
- Emma, ja przepraszam! To ona mnie pocałowała, przepraszam, naprawdę.
- Felix, ja... Ja Tobie zaufałam! Myślałam, że jesteś inny, ale nie, ja zawsze mam pod górkę. Nie mam siły...
Byłam na niego zła, ale tak strasznie mi na nim zależało. Przytulił mnie, wiedziałam, że to, co mówił było prawdą.
Odprowadził mnie do domu. Chciał mnie pocałować, ale odwróciłam głowę i dostałam tylko buziaka w policzek. Nie chciałam dawać mu do zrozumienia, że tak nagle mu wybaczę, bo mnie przytulił i rzucę mu się w ramiona. Powiedziałam "cześć" i poszłam do domu.
Było już późno. Dostałam wiadomość.
Od: Felix
"Możemy się spotkać jutro?"
Do: Felix
"Daj mi spokój."
Nie byłam w stanie z nim gdzieś iść i znów widzieć jak się do którejś klei. Nie mam na to najmniejszej ochoty.
Następnego dnia, po przebudzeniu, miałam 42 nieodebrane połączenia i 13 sms-ów od Felixa. Treści były praktycznie identyczne.
"Przepraszam", "Spotkaj się ze mną", "Wybacz mi"
Tak, każda z nich miała na celu wzbudzenie u mnie coś na kształt litości. Jednak zmiękłam, gdy zobaczyłam ostatniego sms-a, który przyszedł zaraz po odłożeniu telefonu.
Od: Felix
"Wiem, że to głupie i dziecinne, bo znamy sie tak krótko, ale... Emma zależy mi na Tobie. Kocham Cię..."
To sprawiło, że do oczu napłynęły mi łzy szczęścia.
Tego dnia byłam sama w domu. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam zupełnie nieogarnięta. Zapłakana, w piżamie, a włosy miałam, jakbym ich tydzień nie czesała. To było nieważne. Nie zwracałam na to uwagi. Włożyłam kapcie i zeszłam na dół. Myślałam, że rodzice zapomnieli kluczy, ale to co ujrzałam... Po prostu mnie zatkało.
Przed drzwiami stał Felix. Ubrany jak zwykle, na luzie. W ręku trzymał ogromny bukiet czerwonych róż, które wręczył mi klękając przede mną.
- Emma, wybacz mi.
- Felix, głupku, wstawaj!
Nie spojrzał nawet jak wyglądam. Przytulił mnie i wyszeptał do ucha "Kocham Cię". Odpowiedziałam już normalnym głosem "Ja Ciebie też".
Wpuściłam go do środka. Weszłam szybko na górę ogarnąć się trochę, potem zeszłam do niego na dół i zabrałam od niego bukiet róż, który wstawił do wazonu z wodą. Było cudownie. Cały dzień rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
Poszedł do toalety. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że nie wacał od 15 minut. Postanowiłam to sprawdzić. Pukałam do drzwi długo, a drzwi się nie otwierały. Szybko otworzyłam drzwi wsuwką, a to co zobaczyłam, sprawiło, że momentalnie zaczęłam płakać. Na podłodze leżał Felix. Z jego nosa ciągle leciała krew, a on leżał nieprzytomny. Nie wiedziałam, co robić. Oddychał, więc położyłam go w pozycji bocznej i szybko zadzowniłam po karetkę. Zabrali go, a ja nie mogłam jechać. Bałam się, tak bardzo się bałam.
________________________________________________________________
Rozdział IV już za nami! Mamy ponad 100 wyświetleń, za co pragniemy bardzo podziękować. Co do opowiadania. Jak myślicie? To było zwykłe zasłabnięcie? A może Felix choruje?/ Natalia







