Rozdział XII
Felix POV.Obudziłem się trochę wcześniej niż Emma. Coś zaczęło wibrować pod poduszką. Wyciągnąłem telefon spod poduszki. Wiedziałem, że tak nie można, ale ciekawiło mnie kto o tak wczesnej porze dobija sie do mojej dziewczyny. Spojrzałem na wiadomości. Kiedy przeczytałem wiadomość od Oggiego zagotowało się we mnie. Byłem wściekły na Emmę. Wstałem, ubrałem się i wyszedłem cicho, żeby jej nie zbudzić. Dlaczego nic mi nie powiedziała o Oggiem? Zawiodłem się na niej.
Emma POV.
Kiedy otworzyłam oczy spostrzegłam, że wokół mnie nie ma Felixa. Pomyślałam, że wyszedł do toalety. Kiedy jednak nie przychodził dłuższą chwilę, zeszłam na dół. Nigdzie go nie było. Zaczęłam się martwić. Weszłam z powrotem na górę, żeby zadzwonić do niego. Na stoliku leżał mój odblokowany telefon. Wyświetlały się na nim wszystkie wiadomości z Oggim. Już wiem, dlaczego Felix wyszedł. Rozpłakałam się. Bałam się, że to już koniec. Chyba byłoby lepiej gdybym mu o tym powiedziała. Felix nie odbierał. Nie odpisywał mi także na sms-y. Cały dzień leżałam w łóżku. Tak jakbym straciła kompletnie chęć do życia. Wieczorem zadzwonił telefon. To był Oscar. Z lekkim zdziwieniem odebrałam komórkę.
- Hej Emma.
- Cześć, słucham Cię.
- OG i Felix leżą w szpitalu. Nie denerwuj się. Jeżeli możesz, przyjedź.
- Ale jak..jak to? Dobrze, będę za 20 minut.
Przeraziłam się. Co oni znowu zrobili? Zdenerwowana wyszłam na przystanek i wsiadłam w autobus. Byłam tam dziesięć minut później. Kiedy weszłam do szpitala od razu spostrzegłam Oscara. Byłam przerażona.
- Cześć Oscar, gdzie oni są? - zapytałam.
- Cześć. Chodź, zaprowadzę Cię - odpowiedział.
Podążałam za Oscarem póki nie doszliśmy do sali chirurgicznej.
Kiedy weszłam do tej sali spostrzegłam Felixa ze złamaną ręką. Obok niego leżał Ogge w dużo gorszym stanie. Jego twarz była cała w opatrunkach. Nie mogłam na to patrzeć, rozpłakałam się i wybiegłam. Przytuliłam się do Oscara.
- Nie płacz, obiecuję, wszystko będzie dobrze - pocieszał.
Oscar odprowadził mnie do domu. Nie chciał, żeby coś mi się stało. Był bardzo opiekuńczy. Podziękowałam mu za to. Pożegnaliśmy się i poszłam do domu. Weszłam na górę. Nie mogłam zasnąć. Cały czas miałam w głowie Felixa i Oggiego. Co im strzeliło do głowy? Jeśli wyjdą ze szpitala będę musiała z nimi pogadać. Teraz mam ich już dosyć.
Następny ranek był jednym z najgorszych. Miałam wrażenie, jakbym straciła dwie najważniejsze osoby mojego życia. Nie to nie było wrażenie... taka była prawda, którą bałam się przyznać, jednak musiałam. Mimo tego, że byłam na nich zła, to i tak było mi ich szkoda. Postanowiłam, że nie będę czekała, aż zostaną wypisani i tego samego dnia udałam się do szpitala. Na szczęście pozwolono mi ich odwiedzić. Gdy tylko weszłam do sali i zobaczyłam w jakim są stanie, napłynęły mi łzy do oczu, ale nie chciałam, żeby powtórzyła się sytuacja z poprzedniego dnia, więc wzięłam się w garść i podeszłam między łóżka chłopców.
- Emma posłuchaj... - mówił Felix.
- Nie! To teraz ty mnie słuchaj! Co Co strzeliło do głowy, żeby zaatakować Oggiego?
- Nie powiedziałaś mi nic o tym, co on do Ciebie czuje, a nie chciałem pozwolić, żeby mi Ciebie odebrał.
- To nie jest powód, żeby doprowadzać go do takiego stanu. On niczemu nie zawinił. Nie mówiłam Ci tego, żeby uniknąć właśnie takiej sytuacji.
- Nie powiedziałaś nic, co świadczyłoby o tym, że nie czujesz do niego tego samego - w jego oczach pojawiły się łzy, jednak powstrzymywał się od płaczu. Nie chciałam się z tego tłumaczyć, dlatego próbowałam zmienić temat. Nie byłam zła na Oggiego, dlatego odwróciłam się w jego stronę.
- A Ty? Jak się czujesz?
- Przepraszam Emma, niepotrzebnie się w to wszystko mieszam, niszczę to co jest między wami.
- To nie Twoja wina. Każdy ma prawo do uczuć - odwróciłam głowę w stronę Felixa i popatrzyłam na niego.
Wróciłam do domu. Byłam taka obojętna. Nie płakałam, nie uśmiechałam się. Nic. Pustka. Resztę dnia spędziłam w swoim pokoju. Nie odbierałam telefonów, nie odpisywałam na sms-y. Chciałam mieć święty spokój, którego tak mi brak. Poszłam w końcu spać.
Następnego dnia mama zgodziła się, abym nie musiała iść do szkoły. Starałam się rzadko opuszczać zajęcia, więc nie było problemu. Rodzice pojechali do pracy, a ja zostałam sama w domu. Nie wychodziłam z domu, chciałam odpocząć od wszystkich i od wszystkiego. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Nie spodziewałam się żadnego gościa. Zeszłam na dół, podeszłam do drzwi, otworzyłam je.
- Cześć Emma - przywitał się Felix.
- Lepiej sobie idź.
- Chciałem porozmawiać. Przeprosić. Naprawić.
- OG nadal leży w łóżku w szpitalu i jest w okropnym stanie i myślę, że to niego powinienieś przepraszać, a nie mnie.
- Już go przeprosiłem. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Chodź Ogge! - w tym momencie zza mojego domu wyłonił się Ogge.
- Co Ty tu robisz? Tak szybko Cię wypuścili?
- Tak już wszystko w porządku. Mam parę siniaków i rękę w gipsie, zresztą tak samo jak Felix, ale już wszystko w porządku.
- Naprawdę bardzo mnie to cieszy, ale ja nadal mam ochotę trzasnąć drzwiami - uśmiechnęłam się i wpuściłam ich do środka.
OG poszedł do kuchni nalać sobie coś do picia, a Felix zatrzymał mnie i chciał porozmawiać. Przeprosił mnie. Powiedział, że to nigdy się nie powtórzy.
- Kocham Cię, Emma najmocniej jak mogę.
- No dobrze, chodź już do mnie - przytuliłam się do chłopaka, dałam mu buziaka i znów było wszystko w porządku.
Chłopcy dogadywali się naprawdę dobrze z czego niezmiernie się cieszyłam. Miałam wspaniałego przyjaciela i cudownego chłopaka.
Przez kilka tygodni wszystko było naprawdę dobrze. Były po między nami jakieś dobre kłótnie, ale nawet one mnie cieszyły. Bardzo się o siebie troszczyliśmy.
Był piątek. Zostaliśmy zaproszeni na domówkę u Oscara. Po powrocie ze szkoły od razu zaczęłam się szykować, a o 18 przyszedł po mnie Felix. Poszliśmy do Oscara, gdzie byli już wszyscy. Bawiliśmy się naprawdę świetnie, dopóki nie zniknęła Lilly. Nie wiedzieliśmy, gdzie jest i OG, dlatego postanowiliśmy ich poszukać. Kiedy ich zobaczyłam, zrobiło mi się słabo.
- Emma, czemu?! - krzyczał OG, wylewając przy tym morze łez.
Lilly leżała na drodze cała we krwi.
________________________________________________________
Po nieco dłuższej przerwie jest kolejny rozdział! Przepraszamy za nieobecność. Osobom, których ferie czekają lub właśnie się zaczęły, życzymy, aby były udane i w pełni wykorzystane. Mamy nadzieję, że rozdział się spodoba i zapraszamy do opinii w komentarzach. / Natalia :)