środa, 28 stycznia 2015

Rozdział XII

Felix POV.

 Obudziłem się trochę wcześniej niż Emma. Coś zaczęło wibrować pod poduszką. Wyciągnąłem telefon spod poduszki. Wiedziałem, że tak nie można, ale ciekawiło mnie kto o tak wczesnej porze dobija sie do mojej dziewczyny. Spojrzałem na wiadomości. Kiedy przeczytałem wiadomość od Oggiego zagotowało się we mnie. Byłem wściekły na Emmę. Wstałem, ubrałem się i wyszedłem cicho, żeby jej nie zbudzić. Dlaczego nic mi nie powiedziała o Oggiem? Zawiodłem się na niej.

Emma POV.
 Kiedy otworzyłam oczy spostrzegłam, że wokół mnie nie ma Felixa. Pomyślałam, że wyszedł do toalety. Kiedy jednak nie przychodził dłuższą chwilę, zeszłam na dół. Nigdzie go nie było. Zaczęłam się martwić. Weszłam z powrotem na górę, żeby zadzwonić do niego. Na stoliku leżał mój odblokowany telefon. Wyświetlały się na nim wszystkie wiadomości z Oggim. Już wiem, dlaczego Felix wyszedł. Rozpłakałam się. Bałam się, że to już koniec. Chyba byłoby lepiej gdybym mu o tym powiedziała. Felix nie odbierał. Nie odpisywał mi także na sms-y. Cały dzień leżałam w łóżku. Tak jakbym straciła kompletnie chęć do życia. Wieczorem zadzwonił telefon. To był Oscar. Z lekkim zdziwieniem odebrałam komórkę.
- Hej Emma.
- Cześć, słucham Cię.
- OG i Felix leżą w szpitalu. Nie denerwuj się. Jeżeli możesz, przyjedź.
- Ale jak..jak to? Dobrze, będę za 20 minut.
 Przeraziłam się. Co oni znowu zrobili? Zdenerwowana wyszłam na przystanek i wsiadłam w autobus. Byłam tam dziesięć minut później. Kiedy weszłam do szpitala od razu spostrzegłam Oscara. Byłam przerażona.
- Cześć Oscar, gdzie oni są? - zapytałam.
- Cześć. Chodź, zaprowadzę Cię - odpowiedział.
Podążałam za Oscarem póki nie doszliśmy do sali chirurgicznej.
 Kiedy weszłam do tej sali spostrzegłam Felixa ze złamaną ręką. Obok niego leżał Ogge w dużo gorszym stanie. Jego twarz była cała w opatrunkach. Nie mogłam na to patrzeć, rozpłakałam się i wybiegłam. Przytuliłam się do Oscara.
- Nie płacz, obiecuję, wszystko będzie dobrze - pocieszał.
 Oscar odprowadził mnie do domu. Nie chciał, żeby coś mi się stało. Był bardzo opiekuńczy. Podziękowałam mu za to. Pożegnaliśmy się i poszłam do domu. Weszłam na górę. Nie mogłam zasnąć. Cały czas miałam w głowie Felixa i Oggiego. Co im strzeliło do głowy? Jeśli wyjdą ze szpitala będę musiała z nimi pogadać. Teraz mam ich już dosyć.
 Następny ranek był jednym z najgorszych. Miałam wrażenie, jakbym straciła dwie najważniejsze osoby mojego życia. Nie to nie było wrażenie... taka była prawda, którą bałam się przyznać, jednak musiałam. Mimo tego, że byłam na nich zła, to i tak było mi ich szkoda. Postanowiłam, że nie będę czekała, aż zostaną wypisani i tego samego dnia udałam się do szpitala. Na szczęście pozwolono mi ich odwiedzić. Gdy tylko weszłam do sali i zobaczyłam w jakim są stanie, napłynęły mi łzy do oczu, ale nie chciałam, żeby powtórzyła się sytuacja z poprzedniego dnia, więc wzięłam się w garść i podeszłam między łóżka chłopców.
- Emma posłuchaj... - mówił Felix.
- Nie! To teraz ty mnie słuchaj! Co Co strzeliło do głowy, żeby zaatakować Oggiego?
- Nie powiedziałaś mi nic o tym, co on do Ciebie czuje, a nie chciałem pozwolić, żeby mi Ciebie odebrał.
- To nie jest powód, żeby doprowadzać go do takiego stanu. On niczemu nie zawinił. Nie mówiłam Ci tego, żeby uniknąć właśnie takiej sytuacji.
- Nie powiedziałaś nic, co świadczyłoby o tym, że nie czujesz do niego tego samego - w jego oczach pojawiły się łzy, jednak powstrzymywał się od płaczu. Nie chciałam się z tego tłumaczyć, dlatego próbowałam zmienić temat. Nie byłam zła na Oggiego, dlatego odwróciłam się w jego stronę.
- A Ty? Jak się czujesz?
- Przepraszam Emma, niepotrzebnie się w to wszystko mieszam, niszczę to co jest między wami.
- To nie Twoja wina. Każdy ma prawo do uczuć - odwróciłam głowę w stronę Felixa i popatrzyłam na niego.
 Wróciłam do domu. Byłam taka obojętna. Nie płakałam, nie uśmiechałam się. Nic. Pustka. Resztę dnia spędziłam w swoim pokoju. Nie odbierałam telefonów, nie odpisywałam na sms-y. Chciałam mieć święty spokój, którego tak mi brak. Poszłam w końcu spać.
 Następnego dnia mama zgodziła się, abym nie musiała iść do szkoły. Starałam się rzadko opuszczać zajęcia, więc nie było problemu. Rodzice pojechali do pracy, a ja zostałam sama w domu. Nie wychodziłam z domu, chciałam odpocząć od wszystkich i od wszystkiego. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Nie spodziewałam się żadnego gościa. Zeszłam na dół, podeszłam do drzwi, otworzyłam je.
- Cześć Emma - przywitał się Felix.
- Lepiej sobie idź.
- Chciałem porozmawiać. Przeprosić. Naprawić.
- OG nadal leży w łóżku w szpitalu i jest w okropnym stanie i myślę, że to niego powinienieś przepraszać, a nie mnie.
- Już go przeprosiłem. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Chodź Ogge! - w tym momencie zza mojego domu wyłonił się Ogge.
- Co Ty tu robisz? Tak szybko Cię wypuścili?
- Tak już wszystko w porządku. Mam parę siniaków i rękę w gipsie, zresztą tak samo jak Felix, ale już wszystko w porządku.
- Naprawdę bardzo mnie to cieszy, ale ja nadal mam ochotę trzasnąć drzwiami - uśmiechnęłam się i wpuściłam ich do środka.
 OG poszedł do kuchni nalać sobie coś do picia, a Felix zatrzymał mnie i chciał porozmawiać. Przeprosił mnie. Powiedział, że to nigdy się nie powtórzy.
- Kocham Cię, Emma najmocniej jak mogę.
- No dobrze, chodź już do mnie - przytuliłam się do chłopaka, dałam mu buziaka i znów było wszystko w porządku.
 Chłopcy dogadywali się naprawdę dobrze z czego niezmiernie się cieszyłam. Miałam wspaniałego przyjaciela i cudownego chłopaka.
 Przez kilka tygodni wszystko było naprawdę dobrze. Były po między nami jakieś dobre kłótnie, ale nawet one mnie cieszyły. Bardzo się o siebie troszczyliśmy.
 Był piątek. Zostaliśmy zaproszeni na domówkę u Oscara. Po powrocie ze szkoły od razu zaczęłam się szykować, a o 18 przyszedł po mnie Felix. Poszliśmy do Oscara, gdzie byli już wszyscy. Bawiliśmy się naprawdę świetnie, dopóki nie zniknęła Lilly. Nie wiedzieliśmy, gdzie jest i OG, dlatego postanowiliśmy ich poszukać. Kiedy ich zobaczyłam, zrobiło mi się słabo.
- Emma, czemu?! - krzyczał OG, wylewając przy tym morze łez.
 Lilly leżała na drodze cała we krwi.

________________________________________________________

Po nieco dłuższej przerwie jest kolejny rozdział! Przepraszamy za nieobecność. Osobom, których ferie czekają lub właśnie się zaczęły, życzymy, aby były udane i w pełni wykorzystane. Mamy nadzieję, że rozdział się spodoba i zapraszamy do opinii w komentarzach.  / Natalia :)

wtorek, 20 stycznia 2015

Hejka Wam wszystkim w kolejnym poście! Nasz blog został nominowany do Liebster Blog Award! Bardzo się z tego cieszymy i jesteśmy wdzięczne za uwagę poświęconą naszemu pisaniu. Zostałyśmy nominowane przez http://the-vamps-ariana-fanfiction.blogspot.com/ oraz http://cahol-the-fooo-fanfiction.blogspot.com/ . Dziękujemy serdecznie! :)




Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który Cię nominował. 


Pytania od Sto Krotka oraz odpowiedzi: 
1. Jaki gatunek muzyki lubisz?
    Pop
2. Jaka jest twoja pasja/hobby?
    Taniec 
3. Ulubiony piosenkarz/piosenkarka/zespół?
    The Fooo Conspiracy
4. Książka czy film?
    Oba warianty
5.  Miałaś okazję spotkać/widzieć kogoś sławnego?
    Tak
6. Lubisz tatuaże?
    Tak
7. Converse czy vance?
    Converse
8. Naturalna czy makijaż?
    Naturalna
9. Ulubiony kolor?
    Nie mamy ulubionego
10. Ulubiony szkolny przedmiot?
    Język angielski
11. Kolor oczu?
    Niebieski i Zielony

Pytania od iamjustNatala i odpowiedzi:

1.Co cię nakłoniło do pisania?
   Poznanie zespołu TFC i chęć pisania dla większego grona osób
2.Do jakich fandomów należysz?
   Foooers
3.W czym jesteś dobry?
   Taniec i fotografia
4.Pokażesz kiedyś swojego bloga swoim dzieciom?
   Możliwe, chciałabym zobaczyć reakcję córki
5.Jesteś sobą czy zakładasz maski?
   Jestem sobą
6.Twoja wymarzona praca to... ?
   Trudny wybór, nie potrafię się zdecydować na jeden konkretny zawód
7.Czy chciałabyś zrobić sobie kiedyś tatuaż?
   Tak
8.Jaka jest twoja ulubiona książka?
   Charlie, Bezdomna
9.Co robisz by poprawić sobie humor?
   Oglądam śmieszne filmiki, stare zdjęcia i wesołe tumblry lub zdjęcia z dzieciństwa Sandmana 
10.Co cię uspokaja?                    https://www.youtube.com/user/JDabrowsky https://www.youtube.com/channel/UCqxaoZAMX8ZFYF34i0wCsTA
11.Trampki czy szpilki?
     Trampki

 Nasze pytania:
1. Kiedy postanowiłaś, że będziesz pisała blogi?
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
3. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić to...?
4. Jaki jest Twój ulubiony blog?
5. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka w ostatnim czasie?
6. Iloma językami potrafisz się porozumieć?
7. Kto jest Twoim idolem, autorytetem?
8. Jak chciałabyś spędzić najbliższe wakacje?
9. Jaki jest Twój ulubiony sport?
10. Jest coś, co chciałabyś w sobie zmienić?
11. Jakie jest Twoje nastawienie do osób homoseksualnych?


My nominujemy następujące blogi: 
1. http://loveiscrazytfcfanfiction.blogspot.com
2. http://www.turnfanfiction.blogspot.com/
3. http://givemelove-fanfiction.blogspot.com
4. http://felixsandmanff.blogspot.com
5. http://anlml.blogspot.com/
6. http://www.escapefooofanfic.blogspot.com/
7. http://fan-fiction-thefooo.blogspot.com/
8. http://noticed-fanfiction.blogspot.com/
9. http://www.wattpad.com/story/29771692-innocent-truth
10. http://this-is-a-bad-idea-thefooo-fanfiction.blogspot.com
11. http://www.wattpad.com/story/30491315-snapchat-f-s-fanfiction
 

Dziękujemy jeszcze raz za nominacje i zapraszamy do czytania oraz komentowania poprzednich rozdziałów! :)










piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział XI

 Poczułam się lepiej. Liczyłam na "dzięki" lub na co kolwiek innego, co wcale by mnie nie zachwyciło, ale to, co przeczytałam było najlepszą wiadomością odkąd nie miałam żadnego kontaktu z Felix'em.
Od Felix:
"Wcale z nią nie jestem. Chciałem tylko zobaczyć Twoją reakcję i wzbudzić u Ciebie zazdrość. Byłem zły, nadal jestem, ale tęsknię i kocham Cię najmocniej na świecie."
Do: Felix
"Ja też tęsknię, nawet nie wiesz jak się cieszę."
 Następnego dnia, postanowiłam spotkać się z Oggiem i porozmawiać o tym, co poprzedniego dnia napisał mi Felix.
- Hej - usłyszałam głos chłopaka, kierującego się w moją stronę.
- Cześć - odpowiedziałam. - Wczoraj okazało się, że Felix i Lilly nie są razem.
- Wiem o tym.
- Jak to? - byłam zdziwiona, przecież on sam mnie pocieszał i wyglądał na zaskoczonego, kiedy zobaczył tamtych razem.
- Nie chciałem Ci mówić, bo zbyt mocno Cię kocham Emma, żeby móc tak po prostu odpuścić...
- A więc tak zachowuje się zakochana osoba!? - nie mogłam ukryć wściekłości. Byłam zła i miałam ochotę powiedzieć mu coś bardzo przykrego, żeby poczuł się tak samo jak ja, ale wiedziałam, że będę tego żałować. Po prostu odwróciłam się i poszłam nie żegnając się z nim. Nie miałam ochoty na niego patrzeć.
- Czemu uciekasz? To jest Twoim zdaniem najlepsze rozwiązanie? A to, że coś do Ciebie czuje już nie ma żadnego znaczenia, tak?
- Nawet nie wiesz, jak się czułam, kiedy ich widziałam trzymających się za ręce - po cichu łkałam i odeszłam z tamtego miejsca, aby móc jak najszybciej napisać od Felixa i się z nim umówić.
 W domu byłam po dwudziestu minutach. Nie płakałam, nie byłam smutna lecz wściekła. Chwyciłam za telefon i wybrałam numer do chłopaka, z którym miałam zamiar się spotkać. Po kilku sygnałach usłyszałam jego głos. Tak bardzo mi go brakowało.
- Hej Felix, masz czas?
- Właśnie miałem do Ciebie dzwonić.
- Przyjdziesz do mnie?
- Jasne, już się zbieram, to na razie.
 Odłożyłam telefon na stolik. Zeszłam na dół, położyłam się na kanapie i czekałam na Felixa. Próbowałam przestać myśleć o Oggiem, ale nie potrafiłam, przecież powiedział, że mnie kocha.
 Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i tam stał Felix. Pociągnęłam go za rękę i od razu się na niego rzuciłam. Nie mogliśmy się od siebie odkleić.
- Nikogo nie ma w domu? - spytał.
- Nikogo.
 W tym momencie mnie pocałował. Pocałował tak, jak nigdy wcześniej. Czułam, że go odzyskałam.
- Emma, brakowało mi Ciebie tak bardzo - powiedział i podniósł mnie na ręce wykonując przy tym obrót.
 Wieczorem Felix miał wyjść, jednak dostałam wiadomość od rodziców, że będą dopiero następnego dnia rano. Jego i moi rodzice zgodzili się, aby mógł u mnie zanocować. Do godziny czwartej nad ranem rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Nie powiedziałam mu jednak o Oggiem. Zanim zasnęłam, dostałam sms-a. Tak, to był on.
- Emma, Kocham Cię.
 Nie odpisałam. Byłam wtulona w Felixa i zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mamy rozdział XI, dziękujemy za ponad 1000 wyświetleń :) / Natalia


5 komentarzy - rozdział XII

wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział X.

Wróciłam do domu w rozmazanym makijażu. Rodzice już spali. Weszłam na górę, zmazałam makijaż i poszłam spać. Do szkoły wstałam dosyć wcześnie. Ubrałam się w obcisły top, i szare rurki, do tego niebieskie new balancy.  Zjadłam i wyszłam z domu. Dosyć szybko doszłam do szkoły. Lekcje zaczynały się za dziesięć minut. Wciąż myślałam o Felixie, i o tym co wydarzyło się na imprezie. Dlaczego ten pieprzony Ogg mnie wtedy pocałował? Zniszczył związek mi i samemu sobie. Lilly się do mnie nie odzywa. Pewnie Felix jej o wszystkim powiedział. Zerwała z Oggim wczoraj pod koniec imprezy. Kiedy siedziałam w szatni wszedł Oggie
-Hej- powiedzial i uśmiechnął się.
-Cześć- odpowiedziałam.
-Jak się czujesz? - zapytał.
-Głupie pytanie. Kocham Felixa, ale On mi tego nie wybaczy- do oczu napłyneły mi łzy.
Oggie mnie przytulił
-Przepraszam, to moja wina. Ja też kocham Lilly nadal, ale ona nie chce mnie znać..- powiedział przytulając mnie mocniej
Kiedy tak staliśmy przytuleni, do szatni przyszedł Fel. Oderwałam się na moment od Oggiego. Nie odezwał się do nas, zostawił bluzę i wyszedł. Lekcje minęły dosyć szybko. W drodze do domu cały czas miałam w głowie Felixa. Nie mogłam przestać o nim myśleć.
Z dnia na dzień co raz bardziej myślałam o Felixie. Od czasu tego co stało się na imprezie mineło już sporo czasu. Ogg stał się dla mnie przyjacielem. Bardzo go teraz potrzebuje. Mimo tego, nadal kocham Felixa. Wciąż o nim nie zapominam, jest dla mnie najważniejszy. Teraz w szkole często go widze z Lilly. Może już o mnie zapomniał, i próbuje sobie wszystko ułożyć na nowo. Może po prostu lepiej mu beze mnie...
W piątek wieczorem byłam z Andie na zakupach. Cieszę się, że utrzymuje ze mną jakiś kontakt. Ona też bardzo mnie wspiera. Kiedy wracałam z zakupów zadzwonił do mnie Ogg żebym wyszła z nim na spacer. Zgodziłam się. Odniosłam ciuchy i poszłam w umówione miejsce. Chodziliśmy po mieście i rozmawialiśmy o wszystkim. Nagle Oggie zatrzymał się na moment. Złapał mnie za rękę i powiedział
- Słuchaj Emma...ja..ja chyba się w Tobie zakochałem
Puściłam jego rękę i odpowiedziałam
- Oggie, ale ja kocham Felixa...i zawsze będe Go kochać. Ty i ja..eh...to tylko przyjaźń.
Widziałam, że posmutniał. Zdziwiło mnie to, co usłyszałam. Nie miałam ochoty na dalszy spacer, dlatego wymyśliłam, że muszę wracać pomóc w czymś mamie. Odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się i poszłam do domu. Zjadłam coś szybko i weszłam na górę. Tego wieczoru dużo myślałam o tym,  powiedział mi Oggie. Następnego dnia w szkole, kiedy szłam korytarzem zauważyłam Felixa. Nie szedł sam. Trzymał za rękę Lilly. Czyli to tak...jednak się odkochał. Zabolało mnie to co zobaczyłam. Widział moje załzawione oczy, kiedy przechodził dumny obok mnie. Zawróciłam i szybko pobiegłam do Oggiego. Kiedy go zobaczyłam, przytuliłam się
-Co się stało? - zapytał.
-Felix..szedł za rękę z Lilly..- odpowiedziałam.
-Nie płacz, proszę- odpowiedział.
Kiedy siedziałam w domu po lekcjach postanowiłam napisać do Felixa, wziełam komórkę
Do:Felix
"Szczęścia z Lilly."
Piętnaście minut później dostałam sms- od niego. Zadziwiło mnie i ucieszyło jednocześnie to, co napisał..
----------------------------
Mamy rozdział X  Jak myślicie? Co odpisal Felix? Dowiecie się tego w rozdziale XI  ! / Agnieszka

Dziękujemy za ponad 900 wyświetleń!!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział IX

 Postanowiłam do niego zadzwonić, ale wciąż włączała się poczta głosowa. Byłam zdenerwowana. Przed chwilą dał mi kwiaty i mówił, że kocha, a tak nagle mnie znienawidził? To nie mogła być prawda. Ciągle sama sobie zaprzeczałam. Z jednej strony mogła to być prawda, a z drugiej głupie żarty.
 "Kolejna zarwana noc, przynajmniej się nie spóźnię" - pomyślałam. Naprawdę nie spałam całą noc, nawet nie byłam śpiąca. Rano podniosłam się z łóżka bez problemu. Byłam jakaś... obojętna. Nie byłam wesoła, nie było mi smutno. Tą wiadomość czytałam w kółko, zastanawiając się ciągle o co mogło mu chodzić. Tamtego razu nie płakałam w ogóle. Chyba przyzwyczaiłam się do tego, że nasz związek wiecznie się pieprzył i budował od nowa.
 Tego dnia ubrałam czarne rurki, koszulę w kratę i krótkie czarne conversy. Zeszłam na dół zjeść śniadanie, a potem umyłam się, spakowałam do szkoły i wyszłam. Przez całą drogę słuchałam przeróżnych piosenek. Nie zwracałam na nie uwagi. W głowie miałzm tylko Felixa i jego uśmiechniętą twarz.
 Kiedy dotarłam do szkoły, Felix podszedł do mnie jak gdyby nigdy nic i zaczął mnie przytulać, a ja nie okazywałam żadnych emocji. Pytał co się stało, a ja po prostu pokazałam mu sms-a, którego dostałam wczoraj.
- Co?! Przecież to nie ja - powiedział zdziwiony.
- Tak?! A kogo to numer?! - zaczęłam się na niego drzeć.
- Byłem wczoraj na imprezie, nie mam teraz telefonu, musiał mi wypaść, a ktoś go wziął i robił sobie tylko głupie żarty - tłumaczył się.
- Jeśli łaska, dowiedz się kto to i wytłumacz łaskawie tej osobie, że takich rzeczy się nie robi.
 Przez chwilę zastanawiał się, kto mógłby to być.
- Zaraz, zaraz... - myślał - Samantha!
- Słucham? Znowu ona?
- Najwidoczniej, tylko ona potrafiłaby to zrobić. Nie gniewaj się już Emma, przepraszam - pocałował mnie w policzek.
- No dobrze, idź już na zajęcia - uśmiechnęłam się.
 Wtedy miałam tylko jeden cel - sprawić, żeby ta cała Samantha wreszcie się odwaliła. Po zajęciach zobaczyłam, że stoi i gada z jakimiś dziewczynami. Podeszłam do niej i kulturalnie poprosiłam o rozmowę, zgodziła się.
- O co chodzi?
- Jeszcze pytasz?! - pokazałam jej wiadomość.
- Ha ha ha, a więc o to ta cała afera... - oddała mi telefon Felixa.
- Żartujesz sobie? Nie rozumiesz, że on cię nie kocha? Daj nam wreszcie spokój i zajmij się swoim życiem! Skoro widzisz, że nie śpieszy mu się do rozmowy z Tobą, to po co to robisz?
- Skoro ja go nie mogę mieć, to ty tym bardziej.
- Mylisz się, skarbie. Jeżeli jeszcze raz będziesz próbowała zniszczyć nas związek, to zrobię wszystko żebyś cierpiała, rozumiesz? Wyduszę od Felixa każdą upokarzającą rzecz o Tobie, żeby móc się zemścić. Na razie - powiedziałam i odeszłam od niej, czując się lepiej po tym, co powiedziałam.
 O tej całej sytuacji powiedziałam Felixowi, ale dla niego było to zabawne i śmiał się, mówiąc "dobrze, że się o mnie nie pobiłyście". Ten tekst podniósł mi ciśnienie, ale nie chciałam się już kłócić.
- Idziemy dziś na imprezę do Ogge'go? - zaproponował.
- Dobrze, o której?
- 20 będę pod Twoim domem.
- Ok.
 Pożegnaliśmy się i poszłam do domu.
 Doszła godzina 19:30, usłyszałam pukanie do drzwi. W nich stał Felix, jak zawsze wyglądał bosko. Wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu, gdzie tego wieczoru miała odbyć się impreza.
- Hej, wchodźcie! - zawołał OG.
Uśmiechnęliśmy się i weszliśmy do środka. Było pełno ludzi i dużo alkoholu. Po dwóch godzinach bawienia się na scenie, byłam już lekko wstawiona. Nie wiedziałam, gdzie jest Felix, więc poprosiłam Ogge'go, żeby pomógł mi go poszukać. W domu go nie było. Wyszliśmy z domu i krążyliśmy tak, dopóki mojemu towarzyszowi nie przyszło na zwierzanie.
- Wiesz Emma, jesteś cudowną dziewczyną, szkoda, że masz chłopaka - zaśmiał się.
- Przestań, jesteś pijany.
- Może jestem, może nie...
 Po tym podszedł do mnie i pocałował mnie. Chciałam odejść, ale po chwili straciłam nad tym władzę, a wszystko przez te picie.
- Emma...? - usłyszałam zza pleców. Stał tam zszokowany Felix. Szybko oderwałam się od Oggie'go - Ogge, Ty też? Byłeś moim przyjacielem...
- To nie tak, Felix! - zaczęłam płakać, a on podszedł do chłopaka, z którym się przed chwilą kleiłam i dał mu jeden porządny cios w twarz.
 Felix szedł przed siebie. Po poliku spłynęła mu łza.
- Emma, dopiero zaczęłaś narzekać, że nasz związek ciągle się pieprzy, a teraz sama prowadzisz do jego rozpadu. Tak bardzo Cię kocham, potrafię dla Ciebie zrobić wszystko, a Ty odwdzięczasz się czymś takim?
- Felix, błagam Cię, daj mi wytłumaczyć. To wszystko przez imprezę, po za tym to on mnie pocałował!
- Nie pisz do mnie i nie dzwoń, odezwę się wtedy, kiedy będę chciał - oznajmił i odszedł.
- OG, właśnie zniszczyłeś mój związek! Straciłam chłopaka, rozumiesz?! Straciłam go... - płakałam, a on mnie przytulił. Szybko wyrwałam sie z jego objęć i uciekłam.
- Emma, przepraszam! - słyszałam w oddali.
Chyba nic gorszego nie mogło mnie spotkać.
_________________________________________________________
IX rozdział! Dziękujemy bardzo za dużą ilość wyświetleń i zapraszamy do komentowania. Co będzie z ich związkiem? Dowiecie się już niebawem. / Natalia :)

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział VIII

Mijały kolejne dni. Chodziłam do szkoły tak jak zawsze. Od kąd nie rozmawiam z Felixem widzę, że w szkole jest smutny. Cała paczka już wie, że nie gadam z nim od dłuższego czasu. To już trzy tygodnie od kąd nim nie gadam. Cały czas o nim myśle. Tęsknie za nim trochę. W poniedziałek tak jak zawsze wstałam i poszłam się szykować do szkoły. Ubrałam luźną koszulkę i jasne dżinsy, do tego białe krótkie conversy. Było dosyć chłodno więc wróciłam i postanowiłam wziąć jakąś bluzę. Zauważyłam w szafie coś szarego. To była bluza Felixa, widocznie zapomniałam mu ją oddać. Założyłam ją. Czułam jego nieziemskie perfumy. Zeszłam na dół i wyszłam do szkoły. Felix przyglądał mi się w szkole, widział, że mam na sobie jego bluze, ale olał to. Nie poszłam na ostatnią lekcje. Nigdzie nie widziałam Felixa ani jego paczki. Dziwne, że zerwali się w tym samym czasie co ja Wychodząc ze szkoły dostałam sms-a od Andie 
"Hej Emma, mogłabyś przyjść do parku? Proszę, to ważne"
Co ona znowu kombinuje. Jest moją przyjaciółką, więc skoro to ważne, to pójdę tam. Odpisałam "ok" i skręciłam w strone parku. Byłam tam pięć minut później. To co tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. To był Felix. Stał tak cudownie ubrany z kwiatami w rękach. Podeszłam bliżej.
-Przepraszam Cię za wszystko, skarbie. Nie mogę już bez Ciebie wytrzymać, proszę wybacz mi w końcu.-powiedział klękając przede mną
-Wstań głupku- zaśmiałam się. 
Czułam na policzku łze, łze szczęścia. 
-Wybaczam.
Przytulił mnie z całych sił.
Felix POV
To chyba najpięknieksze słowo jakie mogłem w tej w od niej otrzymać. Ulżyło mi. Tak bardzo ją kocham.
Kiedy tak staliśmy przytuleni zza ławki wyłonili się wszyscy z naszej paczki. 
-Tak !  W końcu ! - krzyknął Ogg 
Zaśmiałam się. 
-Teraz już wiem, o co chodziło Andie - odpowiedziałam z szerokim  uśmiechem. Wzięłam Felixa za rękę i poszliśmy do domu. Kiedy szliśmy dostałam wiadomość od mamy
-"Dzwoniła twoja nauczycielka, dlaczego znowu się zerwałaś? Wracaj do domu natychmiast. "
- Ups, chyba dostane pożądny ochrzan od rodziców, przepraszam Cię, muszę wracać. Jak będe mogła, to spotkamy się wieczorem. Cześć. - powiedziałam Felixowi, pocałowałam go w policzek i pobiegłam do domu. Fel chciał mnie odprowadzić ale podziękowałam.
Kiedy wróciłam  do domu musiałam rozmawiać z rodzicami. Dostałam szlaban. O wyjściu wieczorem nie było mowy. Poszłam na górę. Mimo wszystkiego byłam szczęśliwa. Wzięłam komórkę i napisałam 
Do: Felix
Dostałam szlaban, przepraszam, nie spotkamy się wieczorem. Kocham Cię. "
Od: Felix
"Szkoda, zobaczymy się jutro w szkole. Ja Ciebie też."
Odłożyłam telefon. Przypomniałam sobie o klasówce, więc zabrałam się do nauki. Uczyłam się do późnego wieczora i poszłam spać.
Rano zaspałam do szkoły. Śpieszyłam się, żeby zdążyć na drugą lekcje. Zdążyłam, bo poprosiłam tatę żeby podwiózł mnie do szkoły. Na drugiej lekcji napisałam klasówkę. Dobrze mi poszła. Na przerwie poszłam do Felixa. Chodziliśmy po szkole za ręke, ale przerwał nam dzwonek na lekcje. Zostały tylko trzy lekcje. Po szkole umówiłam się z Andie na zakupy. Przekonałam mamę, dlatego musiałam zostać do końca zajęć. Spotkałyśmy się w parku handlowym. Zakupy się udały. Już dawno nie spędzałyśmy tak czasu. Po szkole Andie poszła do mnie. Oglądałyśmy filmy, śmiałyśmy się, było super. Do czasu, kiedy nie dostałam dziwnego sms-a
Od:Felix 
"Nienawidzę Cie. Nie chce Cie znać. Teraz liczy się tylko Samantha.
Przeraziłam się. Nie rozumiałam o co chodzi..
Za nami rozdział 8  mam nadzieje, że wam się podoba  /Agnieszka

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział VII 

Obudziłam się wcześnie rano. Moja poduszka była cała mokra od łez. Dlaczego On mi to zrobił? Zaufałam mu. Kocham Go nadal, ale tak bardzo mnie to zabolało. Wiedziałam, że niedługo przyjdzie po komórkę. Wzięłam ją do ręki. Jeszcze raz przeczytałam tego sms-a i do oczu znowu napłynęły mi łzy. Najważniejsza osoba w moim życiu mnie bardzo zraniła. Straciłam chęć do życia. Usłyszałam pukanie do drzwi. Wiedziałam, że to ten dupek. Nie zwracałam uwagi na to jak wyglądam. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Nie zdążył nic powiedzieć.
-Zniknij z mojego życia na zawsze- powiedziałam dając mu komórkę.
- Ale..- nie zdążył powiedzieć, bo zamknełam drzwi. Felix jeszcze długo dzwonił Nie interesowały mnie jego wiadomości. Nie chciałam Go znać.
Felix POV
Cholera, przeczytała tego sms-a. Nie, to nie tak, ja naprawdę ją kocham i nie moge bez niej żyć.  Muszę..muszę jej to wytłumaczyć.
Siedziałam na łóżku i płakałam. Nie mogłam się uspokoić. Dobrze, że rodziców nie było w domu. Nie chciałam, żeby widzieli mnie w takim stanie. Sms-ów było coraz więcej, cały czas mi coś przychodziło. Usłyszałam jakieś stukanie w okno. Wyjrzałam przez nie, stał tam Felix. Ten debil o mało nie rozbił mi okna. Otworzyłam okno. Fel krzyknął
- Proszę daj mi wszystko wytłumaczyć! Emma kocham Cie!
Głupek. Zeszłam na dół bo nie chciałam, żeby sąsiedzi Go słyszeli. Ucieszył się, gdy mnie zobaczył. - Emma, to nie jest tak. Znaczy fakt, to był zakład. To było kiedy Cię poznałem. Założyłem się z jednym kolesiem, z którym potem straciłem kontakt. Nie sądziłem, że On jeszcze o tym pamięta. Kiedy później zacząłem Cię poznawać, to uwierz mi, zakochałem się w Tobie na zabój. Kocham Cię, prosze wybacz mi. Jesteś dla mnie najważniejsza, skarbie.- wytłumaczył się.
Miałam pustkę w głowie.
- Nie wiem, czy jestem w stanie Ci znowu zaufać. Potrzebuję czasu.- powiedziałam, odwróciłam się i wróciłam do domu. Kiedy ostatnim razem na niego spojrzałam, zrobiło mi się przykro, ale nie chciałam wracać. Nie chcę mu tak łatwo wybaczyć, nie wiem czy w ogóle mu wybacze...

__________________________________________________________________
Mamy rozdział VII.  Czy Emma wybaczy Felixowi? Dowiecie się tego w kolejnym rozdziale. Przepraszam, że taki krótki. Pisałam na telefonie, co nie było wygodne, a innego wyjścia nie miałam. Obiecuję, że kolejne rozdziały będą dluższe.   / Agnieszka :)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział VI

- Słucham? Coś się stało? Felix?! - spytałam ze zdenerwowaniem w głosie.
- Moi rodzice nie żyją. Mieli dziś wypadek, zginęli na miejscu.
W tym momencie spłynęła mu po poliku łza. Zawsze uśmiechnięty chłopak właśnie płacze. Tak strasznie było mi go żal.
- Mój Boże... To straszne... - również zaczęłam płakać.
- Emma! - przytulił mnie.
Nigdy nie poczułam tak silnego i szczerego uścisku. Pocieszałam go, mówiłam, że wszystko się ułoży, a on wciąż dziękował mi, że jestem przy nim. Nie mogło być inaczej, to przecież mój chło... przyjaciel.
Minęło dobre półtorej godziny. Nie odzywał się. Ja tylko mówiłam, że wszystko będzie dobrze, że znajdziemy jakiś sposób, żeby Felix nie znalazł się w domu dziecka. Nie był jeszcze pełnoletni.
- Emma, ale gdzie ja się teraz podzieję? Co z moją siostrą? Co ja bez nich zrobię? - ciągle zadawał te same pytania, na które nie znałam odpowiedzi. To mnie właśnie bolało, że w tym momencie po prostu nie potrafiłam mu pomóc.
Kiedy moi rodzice weszli do domu, wiedzieli co się stało. Zaproponowali Felix'owi i jego małej siostrzyczce, żeby zostali u nas na noc. Ja i Fel nie spaliśmy całą noc.
Następnego dnia, kiedy zeszliśmy na dół, moi rodzice siedzieli już przy stole i jedli śniadanie. My zrobiliśmy to samo.
- Felix, chcielibyśmy Ci coś powiedzieć.
- Tak? - spytał zaciekawiony.
- Twoja matka chrzestna nie może mieć dzieci prawda?
- Tak, ale przecież ona mieszka...
- Dziś się tu przeprowadza. Będzie mieszkać obok nas. Znamy ją doskonale i rozmawialiśmy z nią. Powiedziała, że z chęcią się wami zaopiekuje. Nie musisz się martwić o dom.
Felix był bardzo ucieszony i podziękował moim rodzicom za nocleg. Jednak wiedziałam, że jest kompletnie rozbity. Śmierć rodziców jest gorsza od własnej.
Po kilku dniach wszystko było załatwione. Matka chrzestna Felixa uzyskała prawa rodzicielskie nad nim i jego rodzeństwem. Tego dnia był pogrzeb. Ten dzień był najbardziej przygnębiający, jaki kiedykolwiek przeżyłam. Felix był smutny, ale nadal o mnie nie zapomniał. Ciągle mówił, jak mnie bardzo kocha, i że nigdy nie zostawi. To skarb. Po powrocie do domu panowała sztywna atmosfera. Poszłam do Felixa. Jego "mama" ucieszyła się, kiedy mnie zobaczyła. Powiedziała, że mojej obecności Felix potrzebuje w tych chwilach najbardziej. Weszłam do pokoju Felixa, a gdy mnie zobaczył mocno przytulił. Zaczęliśmy rozmawiać. Nie chcieliśmy rozmawiać o powodzie niechęci do życia.
*kilka tygodni później*
Jest już rok szkolny. Od śmierci rodziców Felixa minęło sporo czasu. Nie wspomina o tym, nie próbuje rozdrapywać starych ran. Bardzo dobrze. Wychowawcę mamy fajnego, chodzę z Felix'em do klasy. Był piątek. Po skończonych zajęciach postanowiliśmy całą paczką wybrać się na imprezę.
- Emma, mam nadzieję, że nie wyjdziesz stąd zalana w cztery dupy? - zaśmiała się Angie.
- To ja się bardziej martwię o Ciebie, skarbie.
Cały wieczór spędziliśmy na wygłupianiu się. Po pewnym czasie, wyszłam z Felix'em na spacer. Oboje jako jedyni byliśmy trzeźwi. Tak. Nachlane dzieciaki. Całkiem normalne!
Szliśmy tak dosyć długo w milczeniu. Nie przeszkadzało mi to. Na ulicach było pusto i cicho. Felix dał mi swoją bluzę, bo zrobiło się chłodno.
- Wiesz, Emma... - zbliżył się do mnie. - Jesteś tak bardzo cudowna, nie pozwolę Ci odejść.
- Nie odejdę. - pocałował mnie. Było najlepiej. Ta chwila mogła trwać w nieskończoność. Niestety przerwał dzwonek telefonu.
- Zdaje się, że muszę już wracać. - powiedziałam niezadowolona.
- Tak, ja pewnie też, zrobiło się późno.
Jak niezmiennie od kilku miesięcy odprowadził mnie pod samą furtkę i pocałował.
- Dobranoc skarbie.
- Dobranoc - odpowiedziałam.
Po powrocie do domu weszłam od razu na górę i zorientowałam się, że mam nieswoją bluzę. Wysłałam więc sms-a do Felixa, że o czymś zapomniał. Zawibrował telefon w kieszeni od bluzy. To był telefon Felixa.
- Nieważne, oddam go jutro - pomyślałam. - Ale zaraz...
Felix otrzymał sms-a z treścią:
"I jak z tą Emmą? Zdążyłeś ją zaliczyć? Pamiętaj, że przyjdzie kolej na mnie."
Płakałam. Byłam wściekła. Felix?! Felix potrafiłby coś takiego zrobić?! Nie wierzę. Czemu jestem tak bardzo głupia?! Nie chcę go znać.

____________________________________________________
Hej! Już niedługo szkoła.  Nie wiemy, czy posty nie będą wstawiane jeszcze rzadziej. Pisanie bardzo nam się spodobało, mamy nadzieję, że czytanie ich jest przyjemne i ciekawe. / Natalia :)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział V

 Postanowiłam jechać do szpitala. Założyłam co luźnego na siebie i wyszłam. Wsiadłam w autobus i dojechałam na miejsce w piętnaście minut. Weszłam do szpitala. Spytałam recepcjonistki gdzie leży Felix Sandman. Uprzejma kobieta powiedziała, że jest na sali segregacji. Idąc tam bardzo się martwiłam. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co mu jest. Lekarz kazał mi zaczekać przed salą. Nie chciał, żebym tam wchodziła. Czekałam na niego dziesięć minut.
- Pani Warner? - zapytał lekarz.
- Tak, to ja - odpowiedziałam.
- Pan Sandman prawdopodobnie zażył dość dużą dawkę środków nasennych. Musi zostać tutaj do jutra. Niech pani idzie do domu - powiedział lekarz i odszedł.
Zbladłam. Usiadłam na krześle i zaczęłam zadawać sobie pytania. Dlaczego on to zrobił? Przecież dopiero co się na nim zawiodłam. Może ma jakieś problemy, o których nie chciał mi powiedzieć? Nie mogę przecież zostawić go samego. Czeka nas długa rozmowa. Wstałam i wyszłam ze szpitala. Czułam jak po policzku spłynęła mi łza.
 Weszłam do domu. Zjadłam coś i poszłam do pokoju. Wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać. Postanowiłam zadzwonić po Lilly, dziewczynę Oggie'go. Przyszła po dwudziestu minutach.
- Wejdź, proszę - powiedziałam.
- Hej Emma - uśmiechnęła się, ale gdy spojrzała na moją zapłakaną twarz, od razu posmutniała. - Co Ci się stało?
- To przez Felixa, przed chwilą wróciłam ze szpitala. Zasłabł, gdy był u mnie w łazience. Lekarz powiedział, że to jakieś środki nasenne czy coś - powiedziałam i popłakałam się. Lilly mnie przytuliła i próbowała pocieszyć.
- Nie martw się, wyjdzie z tego. Na pewno dostanie porządne kazanie od chłopaków. Ty też z nim powinnaś porozmawiać - powiedziała.
-  Co by było, gdyby on... - nie dokończyłam i przytuliłam ją jeszcze mocniej.
Zaproponowała mi wspólne zakupy, ale odmówiłam. Nie miałam ochoty. Było już po siedemnastej. Lilly jeszcze chwilę posiedziała i musiała iść, bo była umówiona z Oggim. Odprowadziłam ją do drzwi, pożegnałyśmy się i poszłam na górę. Ciągle myślałam o Felixie i o tym co zrobił. Co się  nim teraz dzieje? Nie mam pojęcia. Chyba wyszedł już ze szpitala, a ja zostanę obsypana wiadomościami i przeprosinami. Nie byłam zła na niego. Byłam zła na siebie, że nie zauważyła, że coś jest z nim nie tak.
Od: Felix
"Emma, jestem już w domu. Wiem, że byłaś w szpitalu i wiem, że lekarz Ci wszystko powiedział. Chcę z Tobą porozmawiać, spotkajmy się."
Do: Felix
"Dobrze, za dziesięć minut w parku."
Ubrałam się, założyłam vansy, wzięłam komórkę i wyszłam z domu. Dotarłam do parku w pięć minut. Fel już na mnie czekał.
- Emma, witaj - przytulił mnie.
- Cześć - powiedziałam.
- To nie jest tak, jak myślisz. Nie jestem jakimś stukniętym samobójcą. Pamiętasz imprezę u Oggie'go? Ktoś mi dosypał tego świństwa do picia.
Ulżyło mi. Uwierzyłam mu, miałam nadzieję, że nie kłamie. Przytuliłam go.
- Kocham Cię - powiedział Felix.
- Ja Ciebie też - uśmiechnęłam się.
Fel odprowadził mnie pod furtkę. Cieszyłam się, że wszystko jest w porządku, i że nic mu nie jest. Pożegnaliśmy się.
Weszłam do domu. Zadzwoniłam do Lilly, aby wszystko jej powiedzieć. Tego wieczoru dość długo zastanawiałam się "kim jest dla mnie Felix?" sama nie wiem.
 W sobotę tata chciał mnie zabrać na zakupy po jakieś rzeczy szkolne. Wstałam rano, zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszliśmy. Wróciliśmy po południu. Schowałam przybory szkolne do szafek, poprzeglądałam potem różne portale społecznościowe i usłyszałam pukanie do drzwi. W nich stał Felix.
- Wejdź, nic nie mówiłeś, że przychodzisz - powiedziałam.
- Chciałem Ci o czymś powiedzieć - odpowiedział.
Wszedł do salonu i usiadł na kanapie. Jego twarz była smutna, nie wiedziałam dlaczego.