poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział VI

- Słucham? Coś się stało? Felix?! - spytałam ze zdenerwowaniem w głosie.
- Moi rodzice nie żyją. Mieli dziś wypadek, zginęli na miejscu.
W tym momencie spłynęła mu po poliku łza. Zawsze uśmiechnięty chłopak właśnie płacze. Tak strasznie było mi go żal.
- Mój Boże... To straszne... - również zaczęłam płakać.
- Emma! - przytulił mnie.
Nigdy nie poczułam tak silnego i szczerego uścisku. Pocieszałam go, mówiłam, że wszystko się ułoży, a on wciąż dziękował mi, że jestem przy nim. Nie mogło być inaczej, to przecież mój chło... przyjaciel.
Minęło dobre półtorej godziny. Nie odzywał się. Ja tylko mówiłam, że wszystko będzie dobrze, że znajdziemy jakiś sposób, żeby Felix nie znalazł się w domu dziecka. Nie był jeszcze pełnoletni.
- Emma, ale gdzie ja się teraz podzieję? Co z moją siostrą? Co ja bez nich zrobię? - ciągle zadawał te same pytania, na które nie znałam odpowiedzi. To mnie właśnie bolało, że w tym momencie po prostu nie potrafiłam mu pomóc.
Kiedy moi rodzice weszli do domu, wiedzieli co się stało. Zaproponowali Felix'owi i jego małej siostrzyczce, żeby zostali u nas na noc. Ja i Fel nie spaliśmy całą noc.
Następnego dnia, kiedy zeszliśmy na dół, moi rodzice siedzieli już przy stole i jedli śniadanie. My zrobiliśmy to samo.
- Felix, chcielibyśmy Ci coś powiedzieć.
- Tak? - spytał zaciekawiony.
- Twoja matka chrzestna nie może mieć dzieci prawda?
- Tak, ale przecież ona mieszka...
- Dziś się tu przeprowadza. Będzie mieszkać obok nas. Znamy ją doskonale i rozmawialiśmy z nią. Powiedziała, że z chęcią się wami zaopiekuje. Nie musisz się martwić o dom.
Felix był bardzo ucieszony i podziękował moim rodzicom za nocleg. Jednak wiedziałam, że jest kompletnie rozbity. Śmierć rodziców jest gorsza od własnej.
Po kilku dniach wszystko było załatwione. Matka chrzestna Felixa uzyskała prawa rodzicielskie nad nim i jego rodzeństwem. Tego dnia był pogrzeb. Ten dzień był najbardziej przygnębiający, jaki kiedykolwiek przeżyłam. Felix był smutny, ale nadal o mnie nie zapomniał. Ciągle mówił, jak mnie bardzo kocha, i że nigdy nie zostawi. To skarb. Po powrocie do domu panowała sztywna atmosfera. Poszłam do Felixa. Jego "mama" ucieszyła się, kiedy mnie zobaczyła. Powiedziała, że mojej obecności Felix potrzebuje w tych chwilach najbardziej. Weszłam do pokoju Felixa, a gdy mnie zobaczył mocno przytulił. Zaczęliśmy rozmawiać. Nie chcieliśmy rozmawiać o powodzie niechęci do życia.
*kilka tygodni później*
Jest już rok szkolny. Od śmierci rodziców Felixa minęło sporo czasu. Nie wspomina o tym, nie próbuje rozdrapywać starych ran. Bardzo dobrze. Wychowawcę mamy fajnego, chodzę z Felix'em do klasy. Był piątek. Po skończonych zajęciach postanowiliśmy całą paczką wybrać się na imprezę.
- Emma, mam nadzieję, że nie wyjdziesz stąd zalana w cztery dupy? - zaśmiała się Angie.
- To ja się bardziej martwię o Ciebie, skarbie.
Cały wieczór spędziliśmy na wygłupianiu się. Po pewnym czasie, wyszłam z Felix'em na spacer. Oboje jako jedyni byliśmy trzeźwi. Tak. Nachlane dzieciaki. Całkiem normalne!
Szliśmy tak dosyć długo w milczeniu. Nie przeszkadzało mi to. Na ulicach było pusto i cicho. Felix dał mi swoją bluzę, bo zrobiło się chłodno.
- Wiesz, Emma... - zbliżył się do mnie. - Jesteś tak bardzo cudowna, nie pozwolę Ci odejść.
- Nie odejdę. - pocałował mnie. Było najlepiej. Ta chwila mogła trwać w nieskończoność. Niestety przerwał dzwonek telefonu.
- Zdaje się, że muszę już wracać. - powiedziałam niezadowolona.
- Tak, ja pewnie też, zrobiło się późno.
Jak niezmiennie od kilku miesięcy odprowadził mnie pod samą furtkę i pocałował.
- Dobranoc skarbie.
- Dobranoc - odpowiedziałam.
Po powrocie do domu weszłam od razu na górę i zorientowałam się, że mam nieswoją bluzę. Wysłałam więc sms-a do Felixa, że o czymś zapomniał. Zawibrował telefon w kieszeni od bluzy. To był telefon Felixa.
- Nieważne, oddam go jutro - pomyślałam. - Ale zaraz...
Felix otrzymał sms-a z treścią:
"I jak z tą Emmą? Zdążyłeś ją zaliczyć? Pamiętaj, że przyjdzie kolej na mnie."
Płakałam. Byłam wściekła. Felix?! Felix potrafiłby coś takiego zrobić?! Nie wierzę. Czemu jestem tak bardzo głupia?! Nie chcę go znać.

____________________________________________________
Hej! Już niedługo szkoła.  Nie wiemy, czy posty nie będą wstawiane jeszcze rzadziej. Pisanie bardzo nam się spodobało, mamy nadzieję, że czytanie ich jest przyjemne i ciekawe. / Natalia :)

1 komentarz: